Dzisiaj jest 19 sierpnia 2017 r. Strefa XIV LO im. St. Staszica

Wybrane artykuły z wydań Staszic Kuriera

Kategoria Felietony.
Felietony: Kiedy pieniądze dają szczęście?
Jakub Mrożek, dodano: 29 września 2011 r. w kategorii: Felietony

A właściwie: co przynosi je tym, którzy mają pieniądze?

Marylin Monroe powiedziała: „Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy”. Była dobrą aktorką, swego czasu ikoną piękna, oczywiste jest więc, że wszystko co powie musi być prawdą, nie sądzicie? Tymczasem okazuje się, że ten cytat jest po prostu głupi. Dlaczego? Bo podwójnie fałszywy.

Zacznę może od tego, że tak naprawdę zakupy w tradycyjnym rozumieniu tego słowa nie mogą uczynić nas szczęśliwszymi. Mi nie sprawiają nawet przyjemności, mojej koleżance owszem, ale dla żadnego z nas nie przyczyniają się one do wzrostu poziomu zadowolenia z życia. Kupno nowego samochodu, torebki, iPoda czy butów sprawia, że czujemy się lepiej, o ile nie odczuwamy poczucia winy z powodu wydania na nie pieniędzy. Jednakże to uczucie potrwa może dzień, dwa - w porywach do dwóch tygodni.

Należy wyraźnie rozróżnić: przyjemność czy rozkosz trwają krótko. Szczęście natomiast jest czymś długoterminowym, choć oczywiście nie wiecznym i nie niezmiennym. Nie ma dla niego jednej, dobrej definicji, wszak każdy filozof podaje swoją własną. Zwykle każdy z nas zapytany o to, czy jest szczęśliwy, odpowie jednak zgodnie z prawdą. Szczęście jest więc czymś, co się po prostu czuje. Nie musi łączyć się z szeroko rozumianą cnotą, sukcesem, miłością, poczuciem wypełnienia swego rodzaju życiowej misji, zwykle jednak ma z nimi coś wspólnego. Oczywiste jest również, że im mniej do szczęścia potrzebujemy, tym prawdopodobnie mniejsza odległość nas od niego dzieli.

Ten artykuł miał być o pieniądzach, o tym, jak mogą uszczęśliwiać. Na razie jednak tylko sobie przeczę, prawda, inteligentny czytelniku? Skoro szczęście jest czymś długoterminowym, niedefiniowalnym, to jak posiadanie np. wielkiego basenu wypełnionego złotymi monetami może je dawać, skoro zwykle człowiek tylko się o nie martwi? Ustaliliśmy bowiem, że zakupy, a więc wydawanie tego złota, szczęścia nie przynoszą.
Otóż nie może. W większości przypadków.

Okazuje się, że najczęściej nie liczy się ilość gotówki. Większe znaczenie ma to, w jaki sposób weszliśmy w jej posiadanie.  Pieniądze zdobyte uczciwą pracą na rzecz innych lub będące efektem ubocznym osiągnięcia celu, do którego od dawna się dążyło z pewnością uszczęśliwiają bardziej niż te odziedziczone lub wygrane na loterii. Dlaczego? Z powodu zaangażowania. Gotówka, której zdobyciu poświęciliśmy mniej czasu, sił, energii jest po prostu mniej dla nas warta. Nie doceniamy jej aż tak, więc tracimy ją szybciej, najczęściej wydając w bezsensowny sposób, co w żadnym wypadku trwale nas nie uszczęśliwia. Po prostu bardziej cieszą nas pieniądze, na które zasłużyliśmy.

Skąd jednak wiemy, że tak się stało? Każdy sam decyduje, czy na daną nagrodę zasłużył, czy nie. To się w pewien sposób czuje, zależnie od charakteru danej osoby. Wynika stąd, że rzadziej cieszą pieniądze zdobyte poprzez manipulację, kradzież czy oszustwo, a częściej – te, które zarobiliśmy produkując i sprzedając za adekwatną cenę wynalazek upraszczający życie milionom. Bardziej uszczęśliwia nas zarabianie pieniędzy wtedy, kiedy nie tylko my zarabiamy, ale poprzez naszą pracę zarabiają również inni. Niestety, Polacy tego nie rozumieją. Amerykanie owszem. W Polsce panuje niestety straszliwie głupie i krzywdzące wielu uczciwych, dobrych, a jednocześnie bogatych ludzi przekonanie, że pierwszy milion trzeba ukraść albo wygrać na loterii. Tymczasem najczęściej wystarczy realizować swoją pasję jednocześnie pomagając innym; mieć swoją misję, cel i konsekwentnie do niego dążyć, nie poddając się nigdy. Pieniądze przyjdą wtedy same, a z nimi szczęście i satysfakcja z życia.

Co to znaczy: pomagać ludziom? Zarabiać pieniądze, a potem oddawać je w ręce organizacji charytatywnych? Można, bo przeznaczanie swoich dóbr, aby uszczęśliwić kogoś zwykle uszczęśliwia i nas samych, ale nie w tym rzecz. Człowiek produkujący i sprzedający skarpetki bezuciskowe samą swoją działalnością sprawia, że ludziom ciepło jest w stopy, a ich nogi są zdrowe. Ten, który pisze programy komputerowe usprawniające pracę, również w podobny sposób pomaga. Nie wspomnę o przykładzie najbanalniejszym: rolniku, producencie żywności. Ci wszyscy ludzie są szczęśliwsi, ponieważ wiedzą, że ich praca przynosi pewną korzyść innym. Gdyby robili to za darmo, musieliby znaleźć inne źródło finansowania, aby przeżyć, co przyczyniłoby się do tego, że mniej czasu mogliby na tę główną działalność przeznaczyć. Ludzie tacy jak Steve Jobs mogliby spokojnie przestać pracować i pławić się w luksusach do końca życia, oni jednak robią to nadal. Czują bowiem, że jest to ważne.

Liczy się bowiem wkład, jaki wy waszą pracą wnosicie do społeczeństwa. W jaki sposób dzięki wam ludziom żyje się lepiej. Wynika stąd, że urzędnicy państwowi nie mają prawa być szczęśliwymi z powodu zarobionych pieniędzy, gdyż ich wkład zwykle jest ujemny.

W książce Sekrety amerykańskich milionerów1 (1996) Thomas Stanley i William Danko podają, że ludzie posiadający milion dolarów są średnio szczęśliwsi od reszty populacji, a także rzadziej się rozwodzą. Ponadto, milionerzy w większości przypadków żyją grubo poniżej swoich możliwości finansowych.

Można więc wysnuć ciekawy, niebanalny, ale bez wątpienia w większości przypadków prawdziwy wniosek, że pieniądze dają nam szczęście wtedy, kiedy o nich nie myślimy. Tak, dokładnie! Nie przejmowanie się tym, czy nam ich starczy „do pierwszego” oraz brak strachu przed kradzieżą mogą być źródłem szczęścia. Jednakże, im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy. To powszechnie znany fakt. Oznacza to, że zawsze przyjdzie nam kalkulować, ile możemy za coś zapłacić, a ile już nie. Dlaczego jednak tak się dzieje?

Z powodu stereotypów i szablonowego myślenia. Sąsiad kupił sobie Ferrari, a wszyscy wiedzą, że dostałem podwyżkę? Muszę więc kupić Lamborghini, przecież nie będę gorszy! A podwyżka starczy akurat na ratę kredytu. Tego właśnie musimy się pozbyć.

Warto nauczyć się oceniać produkt nie po cenie, ale faktycznej jakości i tym, czy rzeczywiście jest nam potrzebny. Umieć powiedzieć: to nie jest warte swojej ceny, i tak nie będę tego używał, to nie jest mi niezbędne do szczęścia. I nie mieć wyrzutów sumienia. Myśląc w ten sposób, kompletnie zapominamy o pieniądzach, ponieważ kupując zawsze mamy wybór: kupić drożej coś, aby pokazać innym, że nas stać, albo nabyć rzecz, która kosztuje tyle, ile powinna. Biedny tego wyboru nie ma, ale również nie ma tego wyboru człowiek żyjący na pokaz, bo on musi zdecydować się na opcję pierwszą! Inaczej jego reputacja bogatego, zwykle mająca bardzo mało wspólnego z rzeczywistością, rozpadnie się w proch i pył.
To ta wolność jest kluczowa: mogę wydać, ale nie wydam. Nie dlatego, że nie mam: po prostu produkt nie jest wart swojej ceny. Dlatego bardziej zadowoleni z życia są ci, którzy wydają mniej, zarabiając więcej!

Nie omówiłem jednak wszystkiego. Większość ludzi pracuje, co miesiąc dostając wypłatę. Jeśli jednak przestaną to robić, przestaną również zarabiać. Oznacza to, że w pewien sposób jednak myślą o pieniądzach, są ich niewolnikami, szczególnie jeśli swojej pracy nie lubią. Wynika stąd, że lepiej jest dostawać pieniądze, nie pracując! Ale czy to w ogóle jest możliwe i czy, co ważniejsze, nie przeczy temu wszystkiemu, co napisałem wcześniej?

Stan w którym zarabiasz niezależnie od tego, czy coś robisz, nazywamy wolnością finansową, a człowieka, który ją osiągnął – rentierem. Większość z nich i tak pracuje – z powodu poczucia misji, celu w życiu czy realizowania swoich pasji. Znaczna część reszty prowadzi działalność charytatywną. Liczy się jednak to, że mogą się utrzymać z samego tylko przychodu pasywnego – czyli tego, który mają zawsze. Może on pochodzić z wynajmu nieruchomości,  dywidend z posiadanych akcji czy z wielu innych rzeczy. Wolnością finansową zajmuje się w Polsce między innymi Sławek Muturi, autor bloga fridomia.pl.
Pieniądze przynoszą więc szczęście wtedy, gdy zdobywane są poprzez pracę dla innych, jak również wtedy, gdy wydajemy je, aby komuś pomóc czy sprawić przyjemność. Człowiek, który się nimi nie martwi, zwykle jest szczęśliwszy, ponieważ uwolnił się od schematycznego działania – jest ponad nim. Zwykle jest on rentierem, a więc wolnym finansowo, mogącym się utrzymać nie tylko wtedy, gdy faktycznie pracuje, ale pracującym mimo to. Doprowadził do tego stanu, dążąc do swojego celu i nigdy się nie poddając, szczególnie widząc, że coś jest warte wysiłku. A na tym świecie jest wiele rzeczy naprawdę wartych wysiłku.

1Tytuł oryginalny: Millionaire Next Door, w Polsce wydana nakładem wydawnictwa Fijorr Publishing


Powrót...

Wszystkie artykuły z kategorii Felietony.