Dzisiaj jest 15 grudnia 2017 r. Strefa XIV LO im. St. Staszica

Wybrane artykuły z wydań Staszic Kuriera

Kategoria Wywiady.
Wywiady: Piotr D. Kaczorowski - Początki Internetu w Staszicu
Maksymilian Jabłecki i Natalia Trojanowska, dodano: 10 czerwca 2014 r. w kategorii: Wywiady

Maksymilian Jabłecki i Natalia Trojanowska rozmawiają z absolwentem naszego liceum - panem Piotrem Kaczorowskim, dzięki któremu XIV LO im. Stanisława Staszica w Warszawie stało się jedną z pierwszych szkół w Polsce podłączonych do Internetu. W spotkaniu uczestniczył także Wojciech Dyżewski, obecny administrator sieci.

MJ: Dziękujemy za przyjęcie zaproszenia i znalezienie czasu na odwiedzenie naszej szkoły.

PK: Ja również dziękuję za zaproszenie. To dla mnie okazja, żeby zobaczyć miejsce, w którym spędziłem bądź co bądź cztery lata życia. Poza lekcjami większość z nas spędzało w szkole mnóstwo czasu na brydżu, siatkówce, weekendowym graniu w RPG, czy też właśnie przesiadywaniu w pracowni informatycznej.

MJ: Jak wygląda historia podłączenia naszej szkoły do Internetu?

PK: Już pierwszego dnia liceum odwiedziłem pracownię komputerową, gdzie poznałem panią profesor Małgorzatę Rostkowską. Od razu znaleźliśmy wspólny język. Nasza szkoła była zawsze otwarta na wspieranie indywidualnych pomysłów uczniów. Z pewnością pierwszą rozmowę ułatwiło mi prowadzenie wcześniej, przez trzy lata w szkole podstawowej, informatycznego koła zainteresowań.

WD: Czy pana rodzice byli związani ze światem informatyki?

PK: Nie, jednak mocno wspierali mnie w rozwoju. W listopadzie 1986 dostałem pierwszy komputer. Było to małe Atari 130 XE. Prawdę mówiąc, rodzice na początki kupili mi sam komputer, więc jedyną możliwością było przepisanie trzech programów w BASIC-u z instrukcji, a później napisanie kolejnych samemu. Po kilku tygodniach dostałem od rodziców magnetofon. Mogłem wówczas utrwalić swoje programy… i, oczywiście, zacząć grać w gry. Z czasem zacząłem pisać programy dla szkoły podstawowej. Dziś moglibyśmy to nazwać prezentacjami multimedialnymi z fizyki, chemii i matematyki. W tamtych czasach nie było Power Pointa, więc prezentację tworzyło się każdorazowo jako oddzielny program.

Od samego początku interesowała mnie grafika komputerowa. Pamiętam, że wybrałem się z mamą do księgarni technicznej i kupiliśmy książkę „Elementy grafiki komputerowej” Michała Jankowskiego. Po powrocie do domu okazało się, że trzeba będzie się wrócić i dokupić książki z matematyki o rachunku macierzowym. Wieczorem mama wyjaśniała mi macierze. Programowanie wymagało rozwinięcia aparatu matematycznego. Później te książki ułatwiły mi start w olimpiadzie matematycznej w siódmej i ósmej klasie, aż wreszcie – dostanie się do Staszica.

MJ: Gdzie po raz pierwszy zetknął się pan z pierwszymi sieciami elektronicznymi?

PK: W Pałacu Młodzieży. Kilka miesięcy po tym, jak dostałem komputer, zapisałem się z kolegą do Pałacu. Mieli tam wszystkie nowinki. Na początku na komputerach ZX Spectrum i Timex uczyliśmy się programowania w BASIC-u. Dość szybko pojawiły się komputery PC/XT i AT. Instruktorzy, którzy byli zwykle studentami PW i UW uczyli nas programowania w Pascalu, C/C+ i assemblerze.  W pracowni mieliśmy też modem, który, włożony do komputera, umożliwiał połączenie się z innym komputerem w Polsce czy za granicą. Dzwoniło się nim do BBS-ów - systemów, które łączyły w sobie funkcjonalność lokalnego portalu wiadomości, serwisu FTP, grup dyskusyjnych oraz chatu z administratorem. Część systemów BBS należała do sieci FidoNet, która umożliwiała przesyłanie wiadomości e-mail. Uruchomienie takiego systemu wymagało dedykowanego komputera z linią telefoniczną, który przez całą dobę musiał być gotowy, by obsługiwać nadchodzące połączenia. Przypomnijmy, że była to era systemu DOS, więc taki program był jedynym uruchomionym na tym komputerze. Ponieważ kilka miesięcy wcześniej dostałem się do Staszica, powstał pomysł uruchomienia takiego właśnie BBS-u w naszej szkole.

MJ: Czy podłączenie takiego systemu było prostym przedsięwzięciem?

PK: Tak jak wspominałem, do uruchomienia własnego BBS-u trzeba było mieć dedykowany komputer oraz oddzielną linię telefoniczną. Oczywiście trzeba było przekonać szkołę do pomysłu. Pani profesor Rostkowska była otwarta na nowy pomysł, więc szybko przeszliśmy do realizacji. Trochę czasu upłynęło też, zanim udało mi się panią profesor przekonać do niewyłączania po zajęciach prądu w sali komputerowej - jak wiadomo, bez prądu BBS nie będzie działał. (śmiech)

W 1991 roku wystartował w Staszicu BBS, na początku na współdzielonym komputerze i linii – dostępny był jedynie od godziny 16 do 8. Z czasem BBS otrzymał lepszy modem, oddzielny komputer i własną linię. Zmieniały się też nazwy. Były to: „Open The Sky”, później „High Quality” i, na samym końcu, „Staszic High School BBS”. To były czasy, w których każdą wolną chwilę po godzinach i w weekendy spędzałem w naszej szkole. Czasem nawet w dni świąteczne pani profesor Rostkowska zostawiała dla mnie klucze do pracowni.

MJ: Jak uczniowie korzystali z BBS-a?

PK: Nie korzystali bezpośrednio w samej szkole. BBS był wizytówką szkoły. Po połączeniu się z zewnątrz pojawiała się informacja o tym, że BBS jest prowadzony przez XIV LO im. Stanisława Staszica.

BBS w Staszicu był eksperymentem dostępu szkoły do sieci komputerowej. W całej Polsce takich systemów było 30 czy 40. BBS miał niewiele wspólnego z dzisiejszym Internetem. Z BBS-u mogło korzystać jednocześnie tyle osób, ile było linii dostępowych, a w szkole była tylko jedna. W przypadku, gdy linia była zajęta, trzeba było do skutku próbować dodzwonić się modemem lub próbować połączyć się z innym. W systemie był dostępny serwis informacyjny, odpowiednik FTP, listy dyskusyjne i poczta elektroniczna, przy użyciu której wysłanie wiadomości mogło trwać dni.

MJ: Czyli bardziej przypominało to dzisiejszą tradycyjną pocztę?

PK: Dokładnie tak. Sieć FidoNet miała strukturę hierarchiczną, opartą na geograficznym położeniu węzłów. W nocy, kiedy połączenia telefoniczne były tańsze, komputery automatycznie dzwoniły do innych BBS-ów i w trakcie sesji wymieniały paczki listów. W przypadku awarii jakiegoś systemu nie było automatycznego obejścia - sesja była powtarzana kolejnego dnia, wskutek czego przesłanie listu mogło trwać nawet kilka dni.

 

4 5 Zdarzyło się... opracowanie: Max Jabłecki 3 kwietnia – Debata na temat członkostwa Polski w Unii Europejskiej Pod honorowym patronatem Młodzieżowej Rady Dzielnicy Ochota w auli Liceum Staszica odbyła się debata panelowa „Jak wykorzystać możliwości, które daje nam członkostwo w Unii Europejskiej”. 11 kwietnia – Finał XXVI Festiwalu Poezji Współczesnej W auli XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Warszawie odbył się finał XXVI Festiwalu Poezji Współczesnej. Jury złożone z wybitnych przedstawicieli środowisk twórczych Warszawy oceniło osiemnastu poetów z jede - nastu warszawskich szkół ponadgimnazjalnych, którzy prezentowali teksty swojego autorstwa. 12 kwietnia – Sukces drużyny TMF Drużyna naszej szkoły pod opieką Łukasza Gładczuka, wygrała polskie eliminacje do zawodów Międzynarodowego Turnieju Młodych Fizyków (IYPT 2014). Nasza drużyna będzie reprezentować Polskę podczas zawodów międzynarodowych w Wielkiej Brytanii, które odbędą się w dniach 3‒10 lipca. 2 kwietnia – XI edycja Dnia Przedsiębiorczości Blisko 40 uczniów naszego liceum uczestniczyło w XI edycji Dnia Przedsiębiorczości. W ramach programu ucznio - wie odbyli jednodniową praktykę na określonym stanowisku w wybranej przez siebie firmy bądź instytucji takich jak takich jak: TVN, Polskie Radio, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Studio Filmowe KADR i Sąd Apelacyjny w Warszawie. 12 – 13 kwietnia – Konferencja We Rule 2morrow – Rządzimy Jutrem! Dwudniowe spotkania z gościmi-prelegentami, którzy inspirowali młodzież do podejmowania działań związanych z własną przyszłością, odbyły się w dwóch równoległych sesjach warsztatowych w 2 SLO STO im. P. Jasienicy i Liceum Staszica. 25 kwietnia – Zakończenie roku szkolnego maturzystów W auli Liceum Staszica odbyło się uroczyste podsumowanie i zakończenie roku szkolnego dla uczniów klas maturalnych. Trzymamy kciuki za naszych tegorocznych maturzystów! Piotr D. Kaczorowski – początki Internetu w Staszicu r ozmawiają: m ax j abłecki i n atalia t rojanowska Pan Piotr Kaczorowski jest absolwen - tem Liceum Staszica, dzięki któremu XIV LO stało się jedną z pierwszych szkół w Polsce podłączonych do Internetu. W spotkaniu uczestniczył także Wojciech Dyżewski, obecny ad - ministrator sieci. MJ: Dziękujemy za przyjęcie zaprosze - nia i znalezienie czasu na odwiedzenie naszej szkoły. PK: Ja również dziękuję za zaprosze - nie. To dla mnie okazja, żeby zobaczyć miejsce, w którym spędziłem bądź co bądź cztery lata życia. Poza lekcja - mi większość z nas spędzało w szkole mnóstwo czasu na brydżu, siatkówce, weekendowym graniu w RPG, czy też właśnie przesiadywaniu w pracowni informatycznej. MJ: Jak wygląda historia podłączenia naszej szkoły do Internetu? PK: Już pierwszego dnia liceum od - wiedziłem pracownię komputero - wą, gdzie poznałem panią profesor Małgorzatę Rostkowską. Od razu zna - leźliśmy wspólny język. Nasza szko - ła była zawsze otwarta na wspieranie indywidualnych pomysłów uczniów. Z pewnością pierwszą rozmowę uła - twiło mi prowadzenie wcześniej, przez trzy lata w szkole podstawowej, infor - matycznego koła zainteresowań. WD: Czy pana rodzice byli związani ze światem informatyki? PK: Nie, jednak mocno wspierali mnie w rozwoju. W listopadzie 1986 dosta - łem pierwszy komputer. Było to małe Atari 130 XE. Prawdę mówiąc, rodzice na początki kupili mi sam komputer, więc jedyną możliwością było przepisa - nie trzech programów w BASIC-u z in - strukcji, a później napisanie kolejnych samemu. Po kilku tygodniach dosta - łem od rodziców magnetofon. Mogłem wówczas utrwalić swoje programy... i, oczywiście, zacząć grać w gry. Z czasem zacząłem pisać programy dla szkoły podstawowej. Dziś moglibyśmy to na - zwać prezentacjami multimedialnymi z fizyki, chemii i matematyki. W tam - tych czasach nie było Power Pointa, więc prezentację tworzyło się każdora - zowo jako oddzielny program. Od samego początku interesowała mnie grafika komputerowa. Pamiętam, że wybrałem się z mamą do księgar - ni technicznej i kupiliśmy książkę ► Wywiad fot. Piotr Wiszniewski, od lewej: Max Jabłecki, Piotr D. Kaczorowski, Natalia Trojanowska, Wojciech Dyżewski

Fot. Piotr Wiszniewski, od lewej: Max Jabłecki, Piotr D. Kaczorowski, Natalia Trojanowska, Wojciech Dyżewski

 

NT: Jak potoczyły się dalej losy szkolnej sieci?

PK: W chwili, gdy byłem w drugiej klasie liceum (1993), Pałac Młodzieży stał się pierwszą placówką edukacyjną po Uniwersytecie i Politechnice Warszawskiej, gdzie był dostępny Internet, choć nie taki jak dziś - bez Facebooka, bez Google’a, Onetu i Wirtualnej Polski. Dopiero w 1994 roku pojawiły się pierwsze wyszukiwarki takie jak Lycos. Od samego początku działała jednak poczta elektroniczna i FTP, z którego można było ściągać różne ciekawe programy i udostępniać w Polsce przez nasz szkolny BBS. Przynoszenie programów z Placu Defilad na Nowowiejską nie stanowiło specjalnego problemu, jednak powstało pytanie, czy skoro udało się uruchomić BBS w naszej szkole, to czy nie udałoby się podłączyć jej do niej Internetu? Problem w tym, że nikt wcześniej tego nie robił, a sam Internet funkcjonował bardziej jako sieć wymiany informacji między uczelniami wyższymi. 

MJ: A czy w tych czasach na uniwersytecie Internet był już ogólnodostępny?

PK: Nie. Wówczas naprawdę wiedza na temat sieci komputerowych była nikła. O ile pamiętam, na Uniwersytecie Warszawskim na Krakowskim Przedmieściu była jedna sala, w której można było skorzystać z Internetu. Dostęp miała też Politechnika, Pałac Młodzieży oraz, od 1994 roku, Maloka BBS założony przez Stanisława Tymińskiego - tego samego, który w 1990 roku startował w wyborach prezydenckich. Do tej pory pamiętam też, jak pani dyrektor Lewkowicz zaczepiła mnie na przerwie i dopytywała się, co to właściwie jest ten Internet i czy na pewno jest nam potrzebny. Dziś Internet jest ogólnodostępnym źródłem wiedzy - wówczas wiedza pochodziła głównie z czasopism branżowych i książek. Często nie było nas stać na drogie książki z Zachodu, więc czytało się je, stojąc w księgarni.

MJ: Wiedzę zdobywaliście głównie w języku angielskim?

PK: Było też sporo publikacji w języku polskim. Sam miałem wiele książek profesora Jana Bieleckiego, wykładowcy Politechniki Warszawskiej i PJWSTK, słynnego promotora spolszczeń w informatyce takich jak „dwumlask” (podwójne kliknięcie myszką) czy „międzymordzie” (interfejs). Jednak najciekawszych rzeczy można było dowiedzieć się z zagranicznej literatury.

MJ: Jak przekonał pan profesora Hofmokla do swojego pomysłu?

PK: Na początku było trzeba przedstawić projekt w szkole. Szybko udało się przekonać zarówno panią profesor Rostkowską, jak i panią dyrektor Reginę Lewkowicz, zwłaszcza że już wcześniej uruchomiliśmy BBS. W listopadzie 1993 napisałem pismo w imieniu szkoły do szefa NASK-u (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa - pierwszy operator Internetu w Polsce), profesora Tomasza Hofmokla, który rezydował na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego na Hożej - kilka ulic od Staszica. Zaproponowałem eksperymentalne przyłączenie polskiej szkoły do Internetu. W uzasadnieniu wspomniałem o tradycjach naszej szkoły, licznych sukcesach uczniów i absolwentów oraz fakcie, że szkoła jest już podłączona do innej sieci komputerowej. Po kilku miesiącach braku odpowiedzi doszedłem do wniosku, że należy odwiedzić profesora. Rozmowa nie poszła gładko, gdyż na początku profesor podchodził do tematu dość sceptycznie. Obawiał się młodych hakerów i nieprzewidzianych sytuacji. Nie widział powodu, dla którego byłoby nam to potrzebne. Postanowił jednak zaryzykować.

Musieliśmy też pokonać kilka problemów. Szkołom nie przysługiwały domeny edu.pl, dlatego strona Staszica do tej pory ma domenę waw.pl. Nie było również cennika na usługę dla szkół, ale i to dało się ustalić w szybkiej rozmowie telefonicznej z KBN (Komitet Badań Naukowych). Pozostała kwestia uzgodnienia finansowania projektu przez KBN w ramach dotacji oraz organizacji technicznej łącz dwuparowych, skonstruowanych z dwóch połączonych linii telefonicznych, ze szkoły do Politechniki Warszawskiej, co zostało sfinalizowane pod koniec1994. W owych czasach nie można było dostać dwóch nowych linii od TPSA - szkoła musiała zrezygnować z dwóch istniejących. Na początku 1995 XIV LO im. Stanisława Staszica zostało objęte eksperymentalnym projektem KBN-u - stało się pierwszą polską szkołą podłączoną do sieci Internet. Posiadane przeze mnie do tej pory dodatkowe egzemplarze oryginalnych wniosków o przyłączenie szkoły łączem 64kbit/s do Gmachu Głównego Politechniki Warszawskiej przekazuję do szkolnego archiwum.

 

MJ: Czy doświadczenia z tych projektów przydają się panu w obecnej pracy? Czym zajmuje się pan obecnie?

PK: Jak najbardziej. W zasadzie cały czas zajmuję się uruchamianiem innowacyjnych projektów. W 2000 roku stworzyłem „Cronix - Zagraj.pl” - pierwszy duży serwis gier online w Polsce. Od 2003 roku współpracowałem z Gadu-Gadu. Moja firma napisała w ramach outsourcingu Mobilne Gadu-Gadu, Web Gadu-Gadu oraz wdrożyła projekt Generacji Gadu-Gadu. Tworzyliśmy też pierwsze serwisy 3G dla polskich operatorów komórkowych. Moje oprogramowanie transmitowało do Internetu imprezy takie jak Mistrzostwa Europy w Szachach czy turnieje brydża i Scrabble. W tej chwili pracuję nad uruchomieniem AUDYOO (www.audyoo.net) - nowego serwisu muzycznego przygotowanego specjalnie dla telefonów komórkowych. Będzie zawierał całą dostępną muzykę, a sporą część utworów będzie można odtwarzać bezpłatnie.

NT: Czyli sieciami się już pan nie zajmuje?

PK: Nie takimi, jak kiedyś - w tej chwili bardziej sieciami społeczności, uruchamianiem projektów internetowych oraz inwestycjami start-up. Trzeba zwrócić uwagę na to, że dwadzieścia lat temu informatyk był programistą, administratorem, projektantem interfejsu oraz grafikiem jednocześnie – specjalizacja nastąpiła z czasem, pojawiło się wiele nowych zawodów w ramach jednej dziedziny. Oczywiście do tej pory nie mam problemu z konfiguracją routera. (śmiech)

MJ: Czy w takim razie fakt bycia absolwentem Staszica pomógł panu w rozwoju zawodowym?

PK: Przede wszystkim Staszic dał mi ogromne możliwości rozwoju indywidualnego. Był otwarty na wspieranie innowacyjnych, ryzykownych, abstrakcyjnych wówczas projektów. Dzisiaj takie cechy mają inwestorzy finansujący globalne projekty osiągające miliardowe wyceny. XIV LO zawsze gromadziło ludzi, którzy mają sprecyzowane oczekiwania i sięgają po sukces. Chciałem być częścią tej społeczności. Moja informatyka łączyła się ściśle z matematyką, a nasza szkoła okazała się wspaniałym inwestorem dającym rozwinąć mi moje zainteresowania i poszerzyć horyzonty. Utrzymuję też kontakt z innymi absolwentami – wychowankowie Staszica często sobie pomagają. Dlatego jeszcze raz powtórzę - warto uczyć się do egzaminów, chodzić na zajęcia przygotowawcze i dostać się do Staszica. Jest to dla młodego człowieka niczym pozyskanie najlepszego inwestora.

MJ: Dziękujemy bardzo za podzielenie się wspomnieniami, które stanowią ważną część historii naszej szkoły. Do widzenia.

PK: Ja również dziękuję. Do widzenia.


Powrót...

Wszystkie artykuły z kategorii Wywiady.